PL
  • PL
  • EN
  • ES
Szukaj
Panel użytkownika
Ulubione
Koszyk
Twój koszyk jest pusty.Nie wiesz od czego zacząć?Zobacz nowości
Pamięć dobra, ale krótka? Stwórz listę ulubionych, aby niczego nie przegapić.Zobacz nowości

Zarządzaj zamówieniami, obserwuj ulubione i kupuj szybciej.

Zarejestruj sięZaloguj się
PL
  • PL
  • EN
  • ES
Szukaj
Panel użytkownika
Ulubione
Koszyk
Twój koszyk jest pusty.Nie wiesz od czego zacząć?Zobacz nowości
Pamięć dobra, ale krótka? Stwórz listę ulubionych, aby niczego nie przegapić.Zobacz nowości

Zarządzaj zamówieniami, obserwuj ulubione i kupuj szybciej.

Zarejestruj sięZaloguj się
Za górami, za lasami...
Za górami, za lasami...

Za górami, za lasami...

Szum, szmer, trzask. Miarowe skrzypienie świeżego śniegu pod naciskiem stóp. Tędy, przez las! Ośnieżone gałęzie szeleszczą ocierając się o kurtki i znaczą białym puchem wszystkich, którzy ośmielili się zaburzyć ich równowagę. Policzki zdążyły już się zaczerwienić, ale to nie przeszkadza im układać się w szerokim uśmiechu. W ślad za nimi śmieją się oczy, bo w oddali widać już cel naszej wędrówki.

Zza pachnących świerków najpierw wychyla się spadzisty dach. Jeszcze tylko kilka kroków w górę po łagodnym zboczu. Drewniane stopnie cicho trzeszczą gdy wspinamy się na werandę. Z okien sączy się żółto-pomarańczowe światło lampy – jak to możliwe, że śnieg nie topi się w jego blasku?


Zostawiamy za sobą mroźny wieczór. Po drugiej stronie progu z ostatnich pozostałych na czapkach płatków śniegu zostają już tylko krople wody. Nie tylko one zmieniają się pod wpływem ciepła. Nam też od środka robi się jakoś lepiej, i w miarę jak zdejmujemy książki z wysokich regałów, nastawiamy gramofon i zapadamy się w miękkich fotelach, zdaje nam się, że to ciepło zostanie z nami na dłużej…  Chyba czas dołożyć drewna do kominka.